byle_nie
Komentarze do artykułów: 1446
Gdyby nie my, to gówno by było, a nie obwodnica. Taka prawda, moi mili. Dzyń,dzyń,dzyń
Kolejny raz napiszę jesteś debil. Czytaj, co do ciebie piszę.
Nie mam nic do ukrycia. Wiedzę sporą i uważaj na rozliczenia, bo masz zaległe u kogoś, kogo mylisz ze mną.
Fabrykancie, zejdź ze mnie. Pudło:) Jesteś tak głupi że szkoda komentowac.
Aż dziwne, że przy tym klęczeniu nie poprosił o rękę. Takie wyznania zazwyczaj kończą się ślubem, a nie referendum”
Pudło, Fabrykancie.
@Jazon, Narka, popatrz, popatrz! W 1A, jakie ogromne pieniądze idą na naszą obwodnicę. Wy to nawet lodowiska nie potraficie otworzyć, nie wspominając o hali pod Szkołą nr 2.
Obaj siebie warci. Chłopy, do baru seta i śledź.
Parobku kochany, nie wiem, o co ci chodzi. Sprowadzę cię do parteru, Pudło.
@Parobek Ach, najmocniej przepraszam, że psuję tę piękną, zbiorową halucynację. Następnym razem wyślę do wszystkich oficjalne zaproszenie na wspólne malowanie tęczy i jedzenie waty cukrowej, żeby 'lud' mógł dalej snuć i spać spokojnie.
Czy zabrakło przedstawiciela z Borysławia na Ukrainie? Borysław i Limanową łączy przede wszystkim „galicyjska gorączka złota” i historia przemysłu naftowego z początku XX wieku. Choć miasta te dzieli spora odległość, były ze sobą ściśle powiązane gospodarczo. Rafineria w Sowlinach: W 1909 r. w Limanowej powstała jedna z najnowocześniejszych rafinerii w Europie. Zbudowano ją specjalnie do przeróbki ropy sprowadzanej z Borysławia. Surowiec ten był bogaty w parafinę, co wymagało zaawansowanej technologii dostępnej właśnie w limanowskim zakładzie. Oba miasta leżały na trasie Galicyjskiej Kolei Transwersalnej, która umożliwiała szybki transport tysięcy ton ropy z zagłębia borysławskiego do małopolskich zakładów. Szyb „Limanowa” Związki były tak silne, że w samym Borysławiu jeden z szybów naftowych nazwano „Limanowa”.
Narcyz się rozkręca.
Poludnie, śmiem twierdzić, że Ty się niczym nie różnisz od Suskiego i całej bandy PiS. Nie napiszę tego słowa ktorym szastał, bo tak po ludzku nie wypada
Onegdaj to pamiętne słowa Adama Króla o "rezygnacji z diety" z racji sowitych zarobków do dziś budzą emocje! Czy to było szlachetne poświęcenie, czy tylko PR-owy majstersztyk, mający uciszyć dociekliwych? Teraz, w obliczu trzeciej kadencji, te deklaracje wracają jak bumerang! Społeczeństwo ma prawo pytać. Czy ta chlubna zasada o rezygnacji z diety nadal obowiązuje? Czy może jednak magiczna moc publicznej kasy okazała się zbyt kusząca? Jeśli stać Pana na rezygnację z diety, to czy stać Pana na rzetelne wykonywanie obowiązków? Bo zdalne uczestnictwo i nieczytanie uchwał za "podatnika pieniądze" to coś, co naprawdę boli!Czas na jasne deklaracje i konkretne działania, Szanowny Adamie! Trzecia kadencja to dobry moment, by udowodnić, że mandat to służba, a nie tylko stały, wygodny dochód, który pozwala na "skubanie podatnika" na autopilocie!
Radny "Wszechwiedzący": Zagrożenie dla Demokracji?W Radzie Miasta Limanowa pojawił się wniosek (od radnego zwanego Jazon "Królem trzeciej kadencji") o czytanie na sesjach tylko nagłówków uchwał, by oszczędzać czas. To podejście jest jawnym atakiem na transparentność i szacunek dla procesu legislacyjnego. Projekty uchwał to kluczowe dokumenty, realnie wpływające na życie i finanse mieszkańców. Wnioskowanie o ich pobieżne traktowanie świadczy o skrajnym zadufaniu, cynicznym lekceważeniu opozycji lub pogardzie dla obywateli. Szybkie "odhaczanie" punktów grozi błędami i kosztownymi poprawkami. Zamiast "ciąć demokrację" poprzez skracanie dostępu do treści, radni powinni wymagać poprawy jakości pracy komisji i przygotowywania uchwał klarownie i precyzyjnie, unikając niejasnych zapisów. Nie tnijmy demokracji, tnijmy biurokrację i niechlujstwo!
A co do rad hotelowych – toż to czysta ekonomia! Proponuję brać pokój dwuosobowy, bo to, wiecie-rozumiecie, taniej wychodzi. A jak się człowiek uprze, to i w pojedynkę można się w nim rozciągnąć jak królewicz!
I o to chodzi, haftuj. Bo nam bliskością i obietnicami też – no cóż, tym razem napiszę: bul, bul, bul, toniecie nie tylko w błocie. Dzyń, dzyń, dzyń.
Na wzgórzu była msza, a po mszy jadło dla swoich w lokalnej karczmie. Pochwalili się filmikami na stronie miasta, szkoda tylko, że mieszkańcy nie byli zaproszeni na tak suto zastawione stoły. Ege szege dre dzyń dzyń dzyń.
Miasto sprzątać, bo jest z czego, a nie wycieczki po zakładach. Drogie Panie, już byłyście w tym zakładzie kilka razy, po co to show? Jeśli by miasto lśniło i się rozwijało, to słowem bym się nie odezwał, dzyń dzyń dzyń.